Historia zamku Drakuli – poznaj słynną budowlę w Rumunii. Zamek w Branie, znany też jako Zamek Drakuli, jest kojarzony z wampirem hrabią Drakulą. Historia zamku jest owiana tajemnicą, ale uważa się, że jest on pochodzenia słowiańskiego. Pierwsza wzmianka o nim pochodzi z 1212 roku, ale nie ma w niej informacji o wampirach czy Drakuli.

Rumunia, to piękny kraj o niepowtarzalnej atmosferze. Mimo, że tradycyjnie należy do świata kultury zachodniej (cesarz rzymski, Trajan podbił te tereny na początku II w, tworząc na nich prowincję Dację), ze względu na jej położenie geograficzne, wyraźnie widzimy tu wpływy bizantyjskie i tureckie. Dwa największe bogactwa Rumunii, to niezwykle serdeczni i gościnni ludzie oraz zachwycające krajobrazy. Karpaty stanowią 30% całej powierzchni kraju, toteż miłośnicy gór czują się tutaj jak w raju. Góry Fogaraskie, zwane również Fogaraszami, czy Fagaraszami (po rumuńsku Munții Făgăraș lub Munții Făgărașului), znajdują się w środkowej Rumunii. Realizując górskie wyprawy w tym rejonie na pewno warto skorzystać z możliwości wyjazdu samochodem na ponad 2000 m Drogą Transfogarską oraz zaplanować odwiedzenie kilku miejscowości leżących u stóp Fogaraszy. Miejsca takie jak Braszów, Sybin, Rašinari i Sighișoara przybliżą nam bogatą kulturę i historię regionu. Autor: Agnieszka, Zosia i Marek Zobacz dodatkowe informacje: DOJAZD MAPY/ PRZEWODNIKI POGODA UBEZPIECZENIA Więcej informacji praktycznych w panelu bocznym (PC) lub na końcu artykułu (mobilne). Droga Transfogarska (Transfăgărășan), droga krajowa DN7C to, obok Transalpiny, jedna z dwóch kultowych dróg Rumunii. Przecina ona Góry Fogaraskie z północy na południe pomiędzy ich dwoma najwyższymi szczytami – Moldoveanu i Negoiu, łącząc miasta Sybin w Siedmiogrodzie i Pitești na Wołoszczyźnie. W kulminacyjnym punkcie, na wysokości 2034 m znajduje się najdłuższy w Rumunii tunel o długości 884 m. Na trasie znajduje się 27 wiaduktów, 830 mostów i kilka mniejszych tuneli. Droga ta została zbudowana w latach 1970-74 na polecenie Nicolae Ceauşescu, który w ten sposób chciał sobie zapewnić drogę ucieczki w razie inwazji radzieckiej. Wg oficjalnych danych przy budowie życie straciło 40 żołnierzy (w rzeczywistości kilkaset osób), a koszty były ogromne. Dzisiaj jest to przede wszystkim atrakcja turystyczna. Warto przejechać ponad 150 km Trasy Transfogarskiej, by podziwiać zapierające dech w piersiach widoki. Ze względów bezpieczeństwa (serpentyny) na drodze obowiązuje ograniczenie prędkości do 40 km/h. W zimie, z powodu olbrzymich ilości śniegu, przejazd górnych odcinków trasy jest niemożliwy (w najwyższym punkcie drogi tunel jest zamknięty od października (lub listopada) do kwietnia (lub maja). Od strony północnej górny odcinek trasy możemy pokonać kolejką linową. W najwyższym punkcie, obok malowniczego jeziora Bâlea Lac, droga przebija się tunelem pod główną granią Gór Fogaraskich. Najbardziej spektakularne serpentyny znajdują się po stronie północnej, na południu zaś zobaczymy wysoką na 160 m zaporę na rzece Ardżesz tworzącą jezioro Vidraru. Tutaj też znajduje się zamek Poenari należący do Włada Palownika (pierwowzoru Drakuli). Przy drodze znajdują się stacje Salvamont, czyli rumuńskiego odpowiednika GOPR. Górna część Drogi Transfogarskiej jest idealnym miejscem do rozpoczęcia wejść na jedne z najwyższych szczytów Rumunii Vânătoarea lui Buteanu (2507 m i Negoiu (2535 m Zapraszamy na nasze wyprawy: Vânătoarea lui Buteanu w rumuńskich Fogaraszach Negoiu przez Strunga Dracului w Fogaraszach Miasta Rumuńskie Braszów (Braşov), to duże miasto liczące około 300 tys. mieszkańców, znajdujące się na południe od Fogaraszy. Zostało założone przez osadników saskich przybyłych tu w ślad za Krzyżakami w XIII w. W XIV w. miasto otoczono murami, które były rozbudowywane w następnych wiekach. W systemie fortyfikacji znajdują się bastiony (Tkaczy, Kowali, Powroźników, Sukienników, Graft), bramy miejskie (Katarzyny i Porta Şchei) oraz wieże obserwacyjne rozmieszczone na stokach pobliskich gór. Spacer wzdłuż murów pozwala spojrzeć na Braszów nieco z góry i podziwiać jego niezwykle malownicze dachy. Aby popatrzeć na miasto z jeszcze większej wysokości, można wyjść lub wyjechać kolejką linową na szczyt góry Tâmpa. Główne zabytki znajdują się w obrębie Starego Miasta. Na środku Piaţa Sfatului, rynku o nieregularnym kształcie, stoi średniowieczny ratusz z dobudowaną w XVI w. wieżą strażniczą. Plac okalają zabytkowe kamieniczki. Czarny Kościół (Biserica Neagră) z początku XIV w. to kolejna budowla przykuwająca uwagę. Jego rozmiary są imponujące (90 m długości i 38 m szerokości). Nazwę swą zawdzięcza pożarowi, który w XVII w. okopcił jego ściany. Dziś nie ma już śladu po tym wydarzeniu. Warto również odwiedzić Şchei – dawną dzielnicę rumuńską znajdującą się za murami miejskimi. Jej główne zabytki, to cerkiew św. Mikołaja z XVI w., cerkiew św. Bartłomieja z XIII w., kilka innych świątyń i najstarsza rumuńska szkoła, ale przede wszystkim można tu poczuć egzotyczną atmosferę miast południowego wschodu Europy. Sybin (Sibiu) leży w południowej części Siedmiogrodu, w górach Cindrel. Jego historia sięga czasów rzymskich, kiedy to na wzniesieniu, na którym dziś znajduje się miasto, został zbudowany obóz Cibinum. Właściwe miasto zostało założone przez osadników saskich i mozelskich w XII w. Jest mniejszy od Braszowa (ok. 170 tys. mieszkańców), ale nie mniej interesujący. W roku 2007 był, wraz z Luksemburgiem, Europejską Stolicą Kultury. Sybin składa się z dwóch części: Górnego i Dolnego Miasta. Charakterystycznym elementem Sybina są place. Najważniejsze z nich, to Duży Rynek (Piaţa Mare) z pięknym ratuszem i barokowym kościołem jezuitów oraz Mały Rynek (Piaţa Mica) otoczony kamieniczkami i przedzielony ulicą, nad którą przerzucony jest najstarszy żeliwny most w Rumunii, który prowadzi do placu, na którym stoi XIV-wieczny kościół ewangelicki. Będąc w Sybinie, nie sposób nie zajrzeć do Rašinari, małej, ślicznej miejscowości położonej 9 km od miasta, a znanej głównie z tego, że tutaj urodził się i wychował wybitny rumuński filozof, Emil Cioran. Jeszcze kilka lat temu do Rašinari kursował tramwaj z Sybina. Andrzej Stasiuk, w swojej książce “Jadąc do Babadag”, poświęcił tej pięknie położonej miejscowości o nostalgicznym klimacie cały rozdział. Sighișoara jest miastem legendarnego księcia Draculi, co widać tu na każdym kroku, głównie w sklepach z pamiątkami. Tu urodził się Vlad Tepeş (Vlad Palownik), krwawy hospodar, postać historyczna będąca pierwowzorem literackiego bohatera. Pod względem turystycznym, atrakcyjne jest jedynie górne miasto. Najbardziej znanym zabytkiem jest średniowieczna Wieża Zegarowa (Turnul Cu Ceas), przez którą, idąc pieszo, wchodzimy do miasta. Jej dach pokryty jest emaliowaną dachówką. Obecnie znajduje się tu muzeum, a z balkonu możemy podziwiać widok na miasto. Obok wieży znajduje się kościół ewangelicki (Biserica Mănăstirii), a nieco dalej podobno dom rodzinny Vlada Tepeşa. Po drewnianych krytych schodach z XVII w. docieramy do gotyckiego Kościoła na Wzgórzu (Biserica Din Deal).
Tędy droga czyli Team-from.pl w drodze na Bałkany. > SłOWACJA, WĘGRY, RUMUNIA, BUłGARIA, TURCJA, GRECJA, ALBANIA, KOSOWO, CZARNOGÓRA, CHORWACJA, BOśNIA i Trasa Transfogarska (Transfăgărăşan) to długa 108 kilometrowa droga prowadząca przez najwyższe pasmo Gór Fogarskich, pasma Karpat. Wybudowano ją za czasów dyktatora Nicolae Ceauşescu na przełomie lat 60-70-tych a stanowiła ona swoisty pokaz możliwości dyktatora, który postanowił udowodnić, że nie ma dla niego rzeczy niemożliwych. Zostało to okupione ogromnymi stratami w ludziach, o czym może świadczyć bogactwo dyktatora w momencie śmierci na tle wyjątkowej biedy rumuńskiej wsi. Trasa Transfogarska to 108 kilometrów malowniczych serpentyn górskich Wysokość Trasa Transfogarska to niezwykłe bogactwo widoków górskich. Cała droga składa się z licznych serpentyn ciągnących się kilometrami po zboczach gór. Kierowcy są ostrzegani tablicami, które wskazują zagrożenia, ale chociaż niewiele jest tam zabezpieczeń i barierek, to wypadków raczej mało. Zapewne jest to zasługa doskonałej nawierzchni i świadomości kierowców, gdzie się znajdują. Wszyscy jadą tam powoli, w ślimaczym tempie, podziwiając widoki i wykonując zdjecia. Nikomu nie przeszkadzają nawet zatrzymujące się na zakazie samochody. W czerwcu trasa często jest nieprzejezdna, a wynika to z położenia na sporej wysokości npm sięgającej niekiedy nawet 2600m, gdzie temperatura znacznie spada i zalega śnieg. Ten śnieg osuwa się często po zboczach niszcząc zabezpieczenia i barierki. Krajobrazy Wzdłuż całej trasy usytuowano zatoczki, w których można się zatrzymać i podziwiać widoki. Wówczas przejechanie jej zajmuje około 4 godzin, ale warto poświęcić czas na te niezapomniane widoki. Serpentyny są malownicze, a kształt trasy jak z bajki. Niekiedy widać strumyk, grupę głazów, malowniczą dolinkę. Niekiedy można spotkać się z opinią, że trasa szpeci krajobraz, ale w rzeczywistości jest to przepiękny i niezapomniany widok. Droga pozwala na podziwianie krajobrazów jedynie w dzień, dlatego nie jest ona przejezdna po godzinie 21. Informuje o tym tablica na początku drogi. Oficjalnie trasa jest czynna od do ale pod warunkiem że warunki atmosferyczne na to pozwalają. W praktyce często jeszcze po i już przed jest ona nieprzejezdna. Szczególną atrakcją jest też tama na jeziorze Vidaru. Tunel Na trasie transfogarskiej tuż za miejscowością Bâlea Lac znajduje się słynny tunel o długości jednego kilometra. Jest to bardzo szczególne miejsce. Zbudowany w czasach i na polecenie Causescu sprawia nieco przerażające wrażenie. Wjeżdżając do niego ma się wrażenie, że jest to powojenny tunel dla czołgów, albo inna wojskowa instalacja. W rzeczywistości takie właśnie było jego pierwotne przeznaczenie, a cała trasa miała służyć szybkiemu przemieszczaniu wojsk. Dziś jest to jedynie turystyczna atrakcja, pełna malowniczych widoków. Tunel zabezpieczony jest specjalnymi stalowymi wrotami po intensywnych opadach śniegu. Jest to zarazem najdłuższy tunel w Rumunii. Rumunia - miasta Braszów Bukareszt Jassy Kluż-Napoka Konstanca Oradea Satu Mare Sighisoara Sybin Timisoara Rumunia - co warto wiedzieć Co warto zobaczyć w Rumunii Rumunia nie jest zbyt popularna turystycznie ze względu na przeszłość i ... Sapanta - Wesoły cmentarz w Rumunii Rumunia jest krajem szczególnym, zwłaszcza w wiejskich regionach i jak każde ... Tradycje w Rumunii W Rumunii istnieje dużo tradycji związanych z Bożym Narodzeniem. Taniec kozy to ... Ciekawostki o Rumunii W Rumunii zamiast święta zmarłych każdy pamięta o swoich ... Kuchnia rumuńska Kuchnia Rumuńska nosi w sobie duże wpływy śródziemnomorskie, ... Rumunia święta Rumunia należy do najbardziej religijnych państw świata, dlatego dużą ... Maramuesz Maramuesz, Marmarosz albo - jak go nazywają Rumuni - Maramureş to północna ... Zamki Transylwanii Transylwania ma zarówno opinie pięknego jak i strasznego miejsca. W tym pierwszym ... Wołoszczyzna Wołoszczyzna jest krainą historyczną w Rumunii. Rozciąga się ona ... Cerkwie w Maramureszu Ścigające się na wysokość wieże cerkwi w Górach ... Transylwania Znana przede wszystkim z legendarnej postaci hrabiego Draculi Transylwania to historyczna kraina ... Niezbędne dokumenty Od 1 stycznia 2007 r. obywatele polscy mogą wjeżdżać i przebywać przez okres 90 dni w ciągu 6 ... Restauracje w Rumunii Różnorodność rumuńskich lokali gastronomicznych przyprawia o ... Godziny pracy w Rumunii Biura i banki pracują od poniedziałku do piątku od do urzędy między a ... Rumunia mapa Epoka Nicolae Ceausescu Nicolae Ceauşescu był przywódcą Rumunii od sierpnia 1965 roku. Okres jego ... Martisor Martisor to coroczne "Święto Wiosny".Turystów (nie tylko z Polski) ... Dracula Vlad Dracolya, piętnastowieczny książę, znany również jako Vlad ... Pamięć o zmarłych W Rumunii nie ma odrębnego święta zmarłych jak w Polsce "Wszystkich ... Romowie w Rumunii Nie ulega wątpliwości, że Romowie zwani Cyganami przybili do Europy z Indii ... Boże Narodzenie w Rumunii Święta Bożego Narodzenia w Rumunii obchodzone są podobnie, jak w Polsce i w ... Trasa Transfogarska - komentarze: Rzeszowiak 2015-05-06 22:52:49Wszystkim jadącym przez miasto Oradera w stronę Transywanii, odradzam stanowczo odcinek przez: Brad, Deva. 178 km ruchu wahadłowego, droga całkowicie zniszczona. Droga zaczyna być być remontowana, jednak nie zapowiada się na szybki finał. Pojechałem tym odcinkiem skuszony nową autostradą, jednak po zakończeniu szybkiego odcinka zaczyna się istny dramat, szkoda auta, nerwów i czasu. Najlepsza trasa pod wzgędem widokowym i jakości drogi to Oradera - Kluż-Napoka - Sibiu Globtroter 2015-05-06 22:51:52Witam byłem na Majówce na trasie Transfogaraskiej, Tzn pocałowałem klamkę bo jest zamknięta, przez pierwsze 5 kilometrów czynna potem napotkamy głazy, motocyklista ominą kamienie pojechał dalej ale za 3 minuty wrócił i powiedział że faktycznie jest nie przejezdna. Dzida52 2013-01-21 11:45:59Trasa nie jest zamykana zależy to od pogody), w 2011 roku 10- tego października przejeżdżaliśmy trasę z południa na północ, na drodze był już pierwszy śnieg , w dniu 11 października z północy do tunelu ( była piękna pogoda i piękne widoki).Kilku turystów , ruch prawie się z opinią powyżej,że trasa nie jest do wysokości 2600 m, najwyższy szczyt Moldoveanu ma wysokość 2 544 m trasa 2012-08-20 09:23:27TRASA MA MAX 2060m npm A NIE JAK NAPISANO 2600. krasnopiura 2012-01-19 09:37:12To warto zobaczyc. Kiedy spojrzałem w górę i zobaczyłem bardzo wysoko serpentyny i zażartowalem do żony,że my tam też pojedziemy w co nie wierzyłem a jednak tam pojeczalismy bo to jedyna droga napracowali się Ci Rumuni przy tej drodze .Współczuję tym Transfogarska - dodaj komentarz: Lovetotravel Kontakt Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies Re: Wyprawa 2011 Rumunia, tr. transfogarska, Chorwacja i więcej Pokaże teraz kilka tras, generalnie bardziej tak poglądowo bo bardzo jeszcze o szczegóły nie dbałem. Wszędzie zależało mi aby trasa szła przez Rumunię przez Karpaty a potem to już różnie
Kolejny etap wyjazdu do Rumunii zaczął się słonecznym porankiem nad rzeką Arges. Dzień wcześniej po naszych przygodach w Bukareszcie dojechaliśmy nad Arges praktycznie już po zmroku. Miejsce, które wybraliśmy wydawało się całkiem rozsądne, ciche spokojne z ładnym widokiem na rzekę. Rano niestety okazało się, że ta cicha i mało uczęszczana droga, przy której nocowaliśmy prowadzi do żwirowni i od piątej rano, regularnie, co pięć minut przejeżdża nią ciężarówka wyładowana piachem. Jako że warunki nie sprzyjały długiemu rannemu leniuchowaniu, skorzystaliśmy z bliskości rzeki i zrobiliśmy szybkie pranie. Słońce od rana, prażyło mocno, więc ubrania szybko wyschły a my po śniadaniu byliśmy gotowi do drogi. Tego dnia zaplanowaliśmy wjazd na trasę Transfogarską. Zanim jednak tam dojechaliśmy, zatrzymaliśmy się w u podnóża Fogaraszy po to aby zwiedzić słynną Twierdzę Poenari w której zamieszkiwał Wlad Palownik, stawiany jako pierwowzór Drakuli z powieści Brama Stockera. Twierdza Poenari Na miejsce dojechaliśmy tuż przed godziną piętnastą, co jak się później okazało było dość fartownym zrządzeniem losu. Zaparkowaliśmy samochód wśród wielu innych stojących na poboczu drogi, kilkadziesiąt metrów od wejścia na szlak prowadzący do twierdzy. Budowniczym twierdzy nie można odmówić ułańskiej fantazji, ponieważ budowlę usytuowali wysoko na skałach w miejscu tak niedostępnym że nawet obecnie aby się tam dostać należy pokonać strome, kręte schody liczące 1480 stopni. Przy wejściu na schody prowadzące do cytadeli tłoczyła się już spora grupa turystów, a wisząca na zamkniętej na kłódkę furtce tabliczka informowała że wejście na górę możliwe jest jedynie dwa razy dziennie tj. o godzinie 10 oraz 15. Wyglądało na to, że trafiliśmy więc idealnie na godzinę zwiedzania. Oprócz turystów obok wejścia na betonowe schody stało również kilku uzbrojonych policjantów. Pomyślałem wtedy, że Twierdza Poenari musi mieć olbrzymią wartość dla Rumunów skoro ruch turystyczny jest tak restrykcyjnie regulowany, a turystów pilnuje uzbrojona policja. Wybiła piętnasta, jeden z policjantów otworzył bramkę i stanął na początku długiego rzędu turystów. Ruszyliśmy, jeden za drugim po stromych schodach. Marta z Zosią szła z przodu a ja z Anią w nosidle noga za nogą wlokłem się za nimi. Wszyscy szli gęsiego, jeden za drugim tworząc długiego „węża” wijącego się do góry po stromych schodach. Policjanci zajęli miejsca na początku, w środku oraz na końcu naszego korowodu. Początkowa część naszej trasy prowadziła wzdłuż ogrodzenia jakiegoś kempingu, na którego terenie postawionych było kilkanaście drewnianych domków letniskowych. Moją uwagę jednak przykuło ogrodzenie, wzdłuż którego się przesuwaliśmy. Miało ze dwa metry wysokości i zrobione było z siatki, której górna część, zbrojona była kłębami zasieków z drutu kolczastego. Kemping zdecydowanie był przygotowany na odparcie ataku zombie. Gdy minęliśmy ogrodzenie na jednym z drzew wisiała przybita do drzewa kartka z wizerunkiem niedźwiedzia z napisem „ATENTIE Zona frecventata de URSI”. Nagle kropki się połączyły. Określone godziny wejścia, uzbrojona obstawa i ogrodzenie kempingu zdolne odeprzeć atak hordy zombie. Dotarło do mnie, że Policja była po to żeby nas chronić a nie żeby strzec dziedzictwa narodowego Rumunii. Przez chwile zrobiło się nieswojo, bo przecież spotkanie z miśkiem to nie przelewki, a patrząc na ilość wleczącego się z mozołem po schodach żywego prowiantu, cała rodzina niedźwiedzi miałaby niezłą wyżerkę. Rozejrzałem się jednak dokoła i stwierdziłem, że w sumie nie ma czego się tutaj bać. Ludzi było dużo, byli głośni, więc szanse na spotkanie jakiegokolwiek dzikiego zwierzęcia w najbliższej okolicy były niewielkie. Ze spokojniejszą już głową parłem dalej po tych pieprzonych schodach z nadzieją, że na górze zobaczę coś, co będzie warte tego wysiłku. Marta spocona z wypiekami na twarzy napierała w górę ciągnąc za sobą marudzącą Zosie a ja z palącymi łydkami zgięty w pół targałem na plecach piętnastokilowego trzylatka. Tylko Ania w nosidle miała świetny humor i wesoło szarpała mnie za sznurki od kapelusza. Na końcu naszej drogi wszyscy byli już tak zmęczeni, że gdyby przyszedł do nas ten straszny niedźwiedź, co najmniej połowa turystów po prostu by się położyła na ziemi i dała zeżreć żywcem. Wejście do cytadeli dekorował malowniczo dyndający na szubienicy wisielec, charakteryzując w oczywisty sposób byłego gospodarza zamku. Znanym faktem jest, że popularny Hrabia Drakula zasłynął z tego, że każdy kto nadepnął mu na odcisk, dość szybko podupadał na zdrowiu kończąc zwykle żywot ze srogim kołkiem w d… Sama twierdza nie była zbyt rozległa i a jej stan był zgodny z jej wiekiem. Tak czy inaczej jest godna odwiedzenia ze względu na niewiarygodne górskie widoki. Widoki z Twierdzy Poenari Zwiedzanie nie zajęło nam dużo czasu, bo nie za bardzo było co zwiedzać, wiec znaleźliśmy najmniej napakowany turystami kąt między ścianami zapewniającymi odrobinę cienia a jednocześnie z pięknym widokiem na drogę wiodącą w stronę zapory Vidaru. W nagrodę za pokonanie tych wszystkich betonowych stopni, otworzyliśmy zimnego browarka i nie zważając na zawistny wzrok reszty zwiedzających chłonęliśmy widoki jak odpowiedzialni rodzice – z piwem w ręku. Sielanka trwała do czasu, kiedy Ania wypowiedziała klasyczne „Tatuś, siku chcę”. No i teraz misja dla ojca - znaleźć miejsce na szybkie siku swojej córeczki w średniowiecznej twierdzy postawionej na wysokiej skale, w której zagęszczenie turystów na metr kwadratowy jest większe niż ludzi w indyjskim slumsie. Przypomniało mi się, że przy wejściu na teren cytadeli były jakieś wychodki. Chwyciłem Anię pod pachę i przeciskam się z nią do wyjścia. Dotarliśmy do schodów prowadzących do podnóża murów. Szybko zbiegam po schodach mając nadzieję, że pęcherz córki mnie nie zawiedzie, jednocześnie rozglądając się za ustronnym miejscem gdzie można by ją wysadzić. W tym momencie zauważyłem, że za sporym głazem tuż przy murach zamku stoi niedźwiedź. Rozejrzałem się dokoła czy jeszcze ktoś inny widzi to samo co ja. Najbliżej nas na spoczniku między kondygnacjami stała grupka ludzi, którzy byli zajęci robieniem sobie selfie i nie widzieli nic poza ekranem telefonu. Sytuacja zupełnie kuriozalna. Na górze ze 100 osób, które fotografują każdy centymetr kwadratowy zamku, wśród nich policja, której zadaniem jest ochrona turystów przed niedźwiedziami i nagle ja stoję przed dzikim zwierzęciem, którego nikt oprócz mnie nie widzi trzymając pod pachą trzylatka, który zaraz się posika . Byłem zupełnie zdezorientowany i nie wiedziałem, co w tak absurdalnej sytuacji powinienem zrobić. Poszedłem, więc za głosem serca i zachowałem się jak rasowy turysta. Wyciągnąłem telefon i zacząłem robić zdjęcia, bo wiedziałem, że bez tego nikt mi nie uwierzy. Pyknąłem kilka zdjęć, pokazałem Ani misia i nie zważając na pilną potrzebę córki wróciłem biegiem do Marty. Kiedy dotarłem nie mogłem nic mówić ze zmęczenia i emocji, więc Ania powiedziała „Mamusiu widzieliśmy misia”. Oczywiście nikt jej nie uwierzył. Dopiero, gdy wyciągnąłem telefon i pokazałem zdjęcia zobaczyłem jak Marcie powiększają się oczy ze zdziwienia(i z zazdrości;). Piwa już nie dopiłem, czas było wracać na dół. Zejście po schodach nie było już takie wyczerpujące i trwało około 15 min. Jedyne sensowne zdjęcie niedźwiedzia, które udało się zrobić trzęsącą ręką. Poniżej zamku nad płynącym tam strumieniem znajdowała się idealna do noclegu polana. Na wjeździe widniała tabliczka „Camping zona, taxa 10 lei” zjechaliśmy wiec na dół i zaczęliśmy przygotowania do noclegu. Miejsce pozwalało na legalne ognisko, więc wybrałem się na drugą stronę strumienia po drewno. Szukając drewna zauważyłem, że wiele drzew tam rosnących posiada całkiem znajome podłużne ślady na pniach. Nie trzeba było mnie przekonywać, jakie zwierzę okaleczyło tak te drzewa. Wieczorem przyjechał gospodarz terenu zainkasować opłatę za postój i przestrzegł nas żebyśmy nie zostawiali żadnych śmieci na noc koło samochodu, bo w nocy przychodzą niedźwiedzie i robią bałagan. Uwierzyliśmy na słowo i zastosowaliśmy się do wszystkich zaleceń. Trasa Transfograska Następnego dnia ruszyliśmy na trasę Transfograską po drodze zahaczając o zaporę na jeziorze Vidaru i umieszczony tam punkt widokowy. Sama trasa oferuje naprawdę piękne widoki. Mimo sporego ruchu jechało się całkiem dobrze i nawet jakość drogi była przyzwoita. Zapora Vidaru Na trasie Transfogarskiej Nasz biały bus z mozołem toczył się kilka godzin pod góre po krętych serpentynach aż w końcu dotarliśmy do kulminacyjnego punktu trasy - nad jezioro Balea. Jezioro Balea Lacul Bâlea to pięknie położone górskie jezioro, które stanowi połącznie naszego morskiego oka i Krupówek. Miejsce urokliwe, ale też bardzo tłoczne i głośne. Jednak, gdy już znaleźliśmy miejsce na zaparkowanie auta i piechotą oddaliśmy się kawałek biegnącym dookoła jeziora szlakiem znaleźliśmy się w pięknej górskiej cichej krainie. Z wysokości można było podziwiać jezioro i okolice, ale zgiełk straganów zostawał na dole. Żałowałem, że nie mielimy możliwości dłużej pochodzić tam po górach. Niestety nosidło plus masa Ani nie za bardzo umożliwiało dłuższy hiking. Tego dnia nie zjechaliśmy już na dół. Zostaliśmy na nocleg tuż przy drodze na parkingu koło niewielkiego wodospadu. Obok nas nocowała jeszcze spora ekipa z Czech a późnym wieczorem przyjechali również Polacy. Transalpina Dwa dni później rozpoczęliśmy podróż drugą sztandarową górską trasą w Rumunii którą przejechać trzeba się koniecznie. Ruszyliśmy na Transalpinę. Jadąc w jej kierunku myślałem że nie będzie się dużo różnić od wcześniej przejechanej Trasy Transfogarskiej. Na szczęście bardzo się pomyliłem, bo było znacznie lepiej. Transalpina jest przepiękna. Widoki robią dobrze w oczy i jadąc nią nie chciałem żeby się skończyła. Dobrej jakości asfalt ciągnący się po górskich grzbietach na wysokości przekraczającej 2000m oferuje naprawdę cudowne emocje. Przypomina to trochę jeżdżenie po bieszczadzkich połoninach, tylko że wyżej i więcej. W tym roku tak się niefortunnie złożyło że, mimo że Zosia jak kozica chodzi po górach, to Ania jest jeszcze zbyt mała na dłuższe spacery a przy tym już zbyt ciężka żebym mógł ją nieść przez wiele godzin na plecach. To powodowało że dłuższe górskie wycieczki były niemożliwe. Zrobiliśmy co prawda, kilkugodzinną wycieczkę po górach ale i tak pozostał ogromny niedosyt, i myśli żeby tam wrócić specjalnie na wędrówki po górach. Ze względu na piękno miejsca, tym razem również nie zjechaliśmy na dół na nocleg, postanowiliśmy, że śpimy na górze żeby w pięknych okolicznościach przyrody rano wypić kawkę. Na takiej wysokości temperatura znacznie spadła w nocy, ale po tych wszystkich upalnych dniach była to miła odmiana. Trasa jest obowiązkowym punktem wyjazdu do Rumunii, ale należy jednak pamiętać, że droga jest bardzo wymagająca dla samochodu, niektóre fragmenty podjazdów nasz bus pokonywał już tylko na pierwszym biegu, i były momenty kiedy miałem poważne obawy czy da radę. Z Transalpiny ruszyliśmy stronę Hunedoary i znanego Castelul Corvinilor. Podróż przebiegała wolno, bo spory odcinek drogi nie mieścił się w żadnej kategorii jakościowej i tym razem byłem już pewny, że zapamiętany zostanie, jako najgorsza droga, którą jechaliśmy. To, że nic nam nie odpadło to tylko zasługa niemieckich inżynierów z Volkswagena. Zamek w Hunedoarze to miejsce które zwykle wyświetlało mi się na Pintereście gdy wpisywałem hasło Rumunia. Malowniczo położony zamek z charakterystycznym długim mostem postawionym nad głęboką fosą. Dla mnie osobiście ten zamek stanowi ikonę Rumunii. Po przyjeździe musieliśmy nieco czasu odstać w kolejce do wejścia, ale chyba było warto. Nawet dzieci z ciekawością zwiedzały zamkowe komnaty. Jako że cały zamek uznawany jest za muzeum, zebrano w nim sporo eksponatów dotyczących kultury regionu. Począwszy od przedmiotów użytkowych użytkowanych przez mieszkańców zamków przez oryginalne fragmenty murów zdobionych herbami rodu Corvinus po eksponaty przyrodnicze. Dzieci najbardziej zapamiętały ogromną czaszkę niedźwiedzia no i oczywiście jak na Rumuński zamek przystało dość bogato wyposażoną salę tortur. Zwiedzanie zajęło nam około dwóch godzin w trakcie których spokojnie przebyliśmy całą ścieżkę zwiedzania oglądając większą część zamku. Znaleźliśmy również trochę czasu na odpoczynek od prażącego słońca na ocienionym zamkowym dziedzińcu. Turda Salina Czas naszego urlopu powoli się kończył i powoli kierowaliśmy się w stronę Polski. Do odhaczenia na naszej liście „miejsc do zobaczenia” została tylko kopalnia soli „Turda Salina”. Bywając kilkukrotnie w kopalni soli w Wieliczce miałem już wyrobione wyobrażenie o tym jak wygląda wnętrze kopalni soli. Dlatego wielkie było moje zdziwienie, gdy zamiast znanego z Wieliczki muzeum górnictwa ktoś zorganizował pod ziemią park rozrywki. W wielkich komnatach wydrążonych w pokładach soli można było pograć w minigolfa, kręgle lub przejechać się na diabelskim młynie. Na dnie najgłębszego szybu znajdowało się jezioro, po którym można było popływać łódką. Takie atrakcje zwabiały bambiliony ludzi którzy chętnie korzystali z podziemnych rozrywek powodując tym samym gigantyczne kolejki do windy. Wielkość samego obiektu zdecydowanie ustępuje Wieliczce a i klimat naszej rodzimej kopalni bardziej nam odpowiadał. Jednakże trzeba przyznać, że sam pomysł na takie urządzenie wnętrza kopalnianych szybów sprawia że mimo tłumów warto odwiedzić to miejsce. Cheile Turzii Po kilku godzinnym pobycie pod ziemią przyszedł czas na szukanie noclegu. Po raz kolejny wybawieniem stała się aplikacja Park4Night która poprowadziła nas do niesamowitego wąwozu Cheile Turzii (wąwóz Turda). Jadąc na miejsce noclegu nie sądziliśmy, że trafimy w miejsce tak fantastyczne że zamiast wracać do Polski postanowiliśmy zostać jeszcze jeden dzień żeby pochodzić po górach. Samochód zaparkowaliśmy na sporym wzniesieniu, z którego rozpościerał się malowniczy widok na wysokie na 300m, wapienne ściany miedzy którymi wartko płynął strumień od tysiącleci drążący w wapieniu wąski korytarz. Z tak doborowo wybranej miejscówki raczyliśmy się spektakularnym zachodem słońca z kawką w ręku. Zanim słońce zaszło polatałem jeszcze Sparkiem żeby sfotografować te piękne okoliczności z lotu ptaka. Rano po śniadaniu wybraliśmy się w góry. Wybraliśmy trasę górą a potem zamierzaliśmy wrócić szlakiem biegnącym po dnie wąwozu. Podejście na górę nieźle dało nam w kość. Słońce prażyło niemiłosiernie a ja dodatkowo targałem na plecach Anię, która jak zwykle była najbardziej zadowolona z wycieczki. W pewnym momencie temperatura i strome podejście pokonało nas wszystkich (oprócz Ani). Po dłużej przerwie jednak udało nam się dotrzeć na szczyt. Opłacało się. Widok na skalne urwiska robił ogromne wrażenie. Zatrzymaliśmy się tam na dłuższą chwilę, odpoczęliśmy, polatałem dronem i powoli zaczęliśmy schodzić na dół. Droga powrotna prowadziła na szczęście w cieniu wapiennych skał i pozwoliła odetchnąć od lejącego się z nieba żaru. Trzykilometrowa trasa nie była trudna, nie dziwiła nas więc obecność sporej ilości spacerujących turystów. Po dotarciu do celu nie mieliśmy już mocy na gotowanie jedzenia więc skorzystaliśmy z baru przy schronisku turystycznym i tam zjedliśmy obiad. Wąwóz Turda był ostatnim punktem naszej wyprawy po Rumunii. Pozostawała jeszcze tylko niezbyt emocjonująca i męcząca, długa droga powrotna. Rumunia okazała się krajem doskonałym do tego typu wypraw z noclegami na dziko. Mimo że przejechaliśmy busem ponad 6000 kilometrów to nadal zostaje niedosyt i świadomość, że w wielu miejscach byliśmy zbyt krótko a innych w ogóle nie odwiedziliśmy. Mam nadzieje, że dane nam będzie tam wrócić i więcej czasu spędzić na wędrówkach po górach.
Zdjęcia w galerii zdjęć motorhome.pl - Rumunia - Trasa Transfogarska. Przez wielu Trasa Transfogarska uznawana jest za najpiękniejszą drogę świata. Droga Transfogarska (Transfăgărășan) – druga najwyżej położona droga w Rumunii, ale jednocześnie najbardziej znana z górskich tras w Karpatach. W najwyższym miejscu osiąga wysokość 2 034 metry oznaczana jest na mapie symbolem 7C. Wspominaliśmy już, że najwyżej położoną szosą w Rumunii jest mało znana i dużo mniej uczęszczana Transalpina (67C), od niedawna posiadająca na niektórych odcinkach asfalt. Natomiast droga Transfogarska posiada asfalt na całej jej długości od 1980 roku. Wybudowana w latach 1970 – 1974 na polecenie ówczesnego prezydenta Rumunii (dyktatora) Nicolae Ceaușescu miała znaczenie militarne. Chodziło o możliwość szybszego przerzucenia wojska przez góry, na druga stronę Karpat. Budowali ją głównie żołnierze, którzy w trakcie swej pracy zużyli ok 6 milionów kg dynamitu. Nie obyło się bez ofiar w ludziach, oficjalne statystki mówią, że w trakcie prac zginęło w sumie 40 osób. Trasę tą pokonujemy z północy na południe. Ponieważ nocowaliśmy w całkiem miłym motelu niedaleko skrzyżowania drogi nr 1 (biegnącej z Sibiu do Brasov) z drogą 7C, dlatego możemy zaraz z rana wyruszyć dalej. Mijamy po drodze typowe rumuńskie miasteczko Cârțișoara. Góry wyrastające przed nami robią się coraz potężniejsze. Wszyscy grzecznie jadą sznureczkiem, nikt nie wyprzedza, nikomu się nie spieszy. Powoli widoki robią się coraz ciekawsze. Co kawałek na trasie znajdują się zatoczki, gdzie można się zatrzymać by podziwiać widoki. I są już serpentyny, wrażenie robią nie tylko oglądane z dołu. Wspinamy się coraz wyżej, a widoki wręcz zachwycają. Te najbardziej charakterystyczne mamy własnie za sobą. Pojawiają się na większości zdjęć, na których przedstawiona jest droga Transfogarska. Widać ogrom pracy wykonanej przy jej budowie. W końcu dojeżdżamy do najwyższego miejsca na całej trasie, polodowcowego jeziora Balea. Nad jeziorem znajdują się dwa schroniska turystyczne i stacja meteorologiczna. Oprócz tego jest tam niewielki parking , a przy drodze dużo straganów z pamiątkami. Idziemy na spacer nad jezioro, które ktoś kiedyś porównał do naszego Morskiego Oka. Po krótkim odpoczynku jedziemy dalej. Musimy przedostać się przez tunel na drugą stronę. Tunel nie jest zbyt duży, gdyż z założenia miał być jedynie takiej wielkości, żeby mógł przez niego spokojnie czołg przejechać. Mimo to, jest najdłuższym tunelem w Rumunii. Po drugiej widoki już nie są tak spektakularne jak wcześniej, ale też druga strona jest zupełnie inna. Po drodze mijamy jezioro zaporowe Vidraru powstałe na rzece Ardżesz. Sama zapora ma 160 metrów wysokości. W trakcie naszego przejazdu zaczął padać deszcz więc nawet nie próbowaliśmy się zatrzymać, aby z wieży widokowej zobaczyć jezioro i zaporę. Ale to właśnie niedaleko niej na szczycie wzgórza znajdują się ruiny Zamku Poenari czyli prawdziwej siedziby Włada Palownika – którego postać była pierwowzorem Drakuli. Do zamku prowadzi 1440 schodów. W zasadzie byliśmy przygotowani na to co możemy zobaczyć, oglądając wcześniej drogę Transfogarską na Google Maps Street View, ale jednak rzeczywistość okazała się o niebo lepsza. Droga Transfogarska jest przejezdna mniej więcej od połowy czerwca do połowy października (przed wyruszeniem dobrze jest sprawdzić czy na pewno jest otwarta). W pozostałym okresie czasu droga może nie być przejezdna z powodu zalegającego śniegu. W 2009 roku Jeremy Clarkson wraz z ekipą programu telewizyjnego „Top Gear” nakręcili tam kolejny odcinek słynnego show, w którym testowali najnowsze modele Astona Martina, Ferrari i Lamborghini. Trasa Transfogarska została przez nich określona jako „najlepsza na świecie droga do jazdy samochodem”. Tego samego dnia przejeżdżając przez miejscowość Bran mijamy zamek, który zgodnie z książkowym opisem uchodzi za siedzibę wampira Drakuli. Mimo, że wspominany wcześniej Wład Palownik nigdy w nim nie mieszkał. Jeśli szukasz innych atrakcji w Rumunii to zapraszam do przeglądnięcia pozostałych miejsc, które odwiedziliśmy i uważamy, że warto zobaczyć.
Witajcie w magicznych Rumuńskich Karpatach! 🏔️🌲🐻 Dziś zabieramy Was w podróż do krainy, gdzie dzikie niedźwiedzie są prawdziwymi gwiazdami. 🌟🐾 #Karpaty
Trasa Transfogaraska to jedna z popularniejszych, widokowych dróg w Rumunii. Ma nieco ponad 150 km długości. Przebiega przez górskie pasmo Fogaraszy. W najwyższym punkcie osiąga 2042 m Nieopodal jeziora Balea Lac znajduje się tunel, którym droga ta przechodzi na drugą stronę gór. Transfogaraska Trasa, Rumunia - © Zielonamapa Liczne serpentyny i spektakularne widoki sprawiają, że przejazd Trasą Transfogaraską jest niezapomnianym doświadczeniem. Dodatkowo, w ramach odpoczynku od siedzenia w samochodzie, warto też zaplanować spacery lub trekkingi po szlakach Fogaraszy. Okolice Trasy Transfogaraskiej cieszą się popularnością wśród entuzjastów noclegów na dziko. Powszechnym widokiem są namioty stojące w bliskim sąsiedztwie szosy. Nocleg w sercu gór, pod milionem gwiazd jest czymś, co zapamiętuje się na długie lata. Dla kogo? Jeśli jesteś dobrym kierowcą, nie straszne są Ci serpentyny, strome podjazdy i ogromne przestrzenie, wtedy Trasa Transfogaraska na pewno Cię zachwyci. Dodatkowo, jeśli lubisz górskie wędrówki, wtedy możesz zaplanować trekking w paśmie Fogaraszy. Dla widoków warto wybrać się w ich wyższe partie.

Takim stereotypem dalej jest Rumunia, która wielu z nas kojarzy się z ubóstwem, zacofaniem, brakiem dróg i dzikimi psami… Inny stereotyp: europejskie i amerykańskie motocykle się psują, zamiast jeździć. A nasza ekipa cały czas temu przeczy! Rumunia to od lat obowiązkowy punkt do zaliczenia na mapie najlepszych motocyklowych tras

Rumunia jest jednym z moich ulubionych europejskich krajów. Urzekła mnie swoją zielenią, kulturą, pięknymi górskimi krajobrazami, widokiem wozów z końmi na autostradzie i swoim lekkim zacofaniem gospodarczym. Jako że byłam w Rumunii około siedmiu razy zaczynając od 2009 roku a ostatnim razem będąc w 2018 zauważyłam duży wzrost gospodarczy porównując Rumunię z 2009 roku z tą z 2018. Szczerze, bardziej podobała mi się w 2009. Rozwój tego kraju widać na pewno po budynkach. W 2009 roku było mnóstwo starych zniszczonych budowli po drodze, co z biegiem czasu się zmieniało. W Rumunii na drogach królują Dacie. Nic dziwnego, w końcu to rumuńska marka. Dawniej mnóstwo było starych samochodów w złym stanie technicznym, z biegiem lat i samochody stały się lepsze i nowsze. Jadąc przez Rumunię można było nie raz odnieść wrażenie, że kierowcy robią co chcą. Na autostradzie mijaliśmy dużo wypadków, ktoś sobie poboczem ominął czerwone światło i inne samochody, a wozy z końmi były wszędzie, w miastach potrafiły wyjechać prosto pod samochód, jakiś sobie pędził autostradą, gdzie w tym samym czasie na środku drogi stał autostopowicz. Co prawda w późniejszych latach na drogach zaczęło być już trochę najbardziej niebezpiecznych ale jednocześnie najpiękniejszych dróg w Rumunii można zaliczyć trasę Transfogarską i Transalpinę. Obie trasy są przepiękne, z malowniczymi widokami ale też mało bezpieczne. Drogi w górach to prawdziwe serpentyny. Jedzie się na dużych wysokościach, gdzie temperatura w lato spada do 11 stopni, na niektórych odcinkach nie ma barierek i nie wszystkie drogi są w dobrym stanie. Trzeba mieć naprawdę dobre umiejętności prowadzenia pojazdu ale też uważać na rozpędzone motory czy inne samochody. TRASA TRANSFOGARSKA Początek tej trasy zaczyna się w Bascov a koniec jest w miejscowości Cârțișoara. Droga DN7C. Ta górska trasa ma około 150 km a wysokość w jej najwyższym punkcie to 2042 m Droga jest bardzo kręta, w zimę nieprzejezdna. Najdłuższy tunel w Rumunii o długości 884 m znajdujący się właśnie na tej trasie jest nieczynny od późnej jesieni do okolic maja. Ważne jest żeby uzupełnić zapasy paliwa, ponieważ na trasie nie ma stacji tej drogi znajduje się zamek Bran, czyli zamek Draculi, w którym w XV wieku mieszkał Vlad Palownik. Trasa Transfogarska Trasa Transfogarska Jezioro przy trasie Transfogarskiej TRANSALPINA Inaczej droga DN67C. Trasa znajduje się pomiędzy miejscowością Ciocadia a Sebeș. Ma około 148 km długości i jest najwyżej położoną trasą w Rumunii. Osiąga wysokość 2145 m (w punkcie przełęczy Urdele). Na trasie można spotkać pasterzy ze stadami owieczek, krowy na środku drogi czy kempingi Cyganów, które wyglądały tak, jakby tam mieszkali (dużo rozwieszonego prania, gromadki biegających dzieci, całe gospodarstwo w jednym miejscu, namioty, paleniska, grzybiarze na koniach). Na samym środku Transalpiny nie ma stacji benzynowych, lepiej upewnić się, czy ma się wystarczająco dużo paliwa. Stacje pojawiają się przy dwóch końcach jest kręta, mało bezpieczna, lecz w większości pokryta asfaltem, więc dobrze się jedzie. Transalpina Transalpina Transalpina - częsty widok Transalpina - kręte drogi Transalpina - zwierzęta na drodze to też standard Transalpina Podczas jazdy na obu tych trasach warto zatrzymywać się w miejscu, gdzie nam się spodoba i zrobić kilka zdjęć. Co jakiś czas na poboczach są miejsca do postoju.

Tagi Europa, góry, Rumunia, trasa Transfogarska; Archiwa. październik 2023 (1) sierpień 2023 (3) maj 2023 (1) luty 2023 (2) styczeń 2023 (3) listopad 2022 (2)

Przejdź doTrasa Transfogarska – dlaczego warto?Start do trasy Transfogarskiej Wskazówki praktyczne Informacje o trasie TransfogarskiejDo Rumunii nie jest tak daleko, a znajdziemy się w zupełnie innym świecie. Ostatnio modne stały się wyprawy samochodowe do tego kraju, bo znajdują się tam wyjątkowo atrakcyjne widokowo, samochodowe trasy: Transfogaraska i Transalpina. Warto się tam wybrać. Trasa Transfogaraska – ewentualnie droga Transfogarska, czyli droga krajowa DN7C w sercu Rumunii to jedno z najbardziej fascynujących miejsc w tym kraju, gratka dla samochodziarzy, często miejsce docelowe wielu wycieczek i wypraw. Urzeka rozmaitością, kolorami, bogactwem flory i fauny, krajobrazami niczym z bajki. Szosa Transfogarska jest jedną z najwyżej położonych i najpiękniejszych dróg w Europie – wjeżdżamy aż na 2037 m Kilka lat temu posłużyła jako plan zdjęciowy do odcinków Top Gear. Asfaltowe „spaghetti” przecina pasmo Karpat na wysokości ponad 2000 metrów. Biegnie przez Góry Parang i Góry Fogaraskie. Ta niesamowita, licząca 151 kilometrów przeprawa, łączy położoną na północy Transylwanię z południową Wołoszczyzną. Wybudowana została w latach 70-tych, na rozkaz komunistycznego przywódcy Rumuni – Ceauşescu. W początkowym okresie miała znaczenie militarne, podczas jej budowy wykorzystano miliardowe sumy pieniędzy i 6 milionów kilogramów dynamitu. Według oficjalnych danych 40 budujących ją żołnierzy straciło życie. Nieoficjalnie mówi się nawet o liczbie trzykrotnie większej. Trasa Transfogarska | Trasa Transfogarska – dlaczego warto? Jazda na pułapie chmur, serpentynami bez barierek, robi wrażenie, którego dopełniają niesamowite widoki. Wbrew pozorom kierowcy nie przemierzają tej trasy w szaleńczym tempie, sportowymi samochodami. Zdecydowana większość podróżuje tempem spacerowym i podziwia przepiękne krajobrazy. Poza tym trzeba uważać, bo co kawałek, przy krawędzi drogi, stoją zaparkowane samochody, a wokół nich krążą pasażerowie z aparatami fotograficznymi. Nic dziwnego, bo krajobraz zapiera dech w piersiach. Można zabrać ze sobą namiot i rozbić się przy trasie na nocny biwak, bo dogodnych miejsc do tego celu nie brakuje. Najwięcej amatorów spania pod gołym niebem można spotkać na południowym, łagodniejszym zboczu. Powszechnym zwyczajem jest tam palenie niewielkich ognisk. Podczas zjazdu stroną południową, droga wiedzie imponującą zaporą na rzece Ardżesz (160 m), którą tworzy jezioro Vidraru. Natrafimy również na najdłuższy w Rumunii tunel oraz kilka wiaduktów. Jest co podziwiać. Dojazd, nocleg przy trasie, grzanie się w nocy w cieple ogniska i snucie opowieści o Drakuli to niezapomniane przeżycia i wspaniały plan wycieczki. Jeżeli nie dość nam atrakcji, to w odległości jedynie około 70 km znajduje się inna, nie mniej malownicza trasa – Transalpina. Pociąga swą dzikością, nieprzewidywalnością, tajemnicą i otaczającą przestrzenią. Obie trasy można praktycznie przejechać w jednym dniu. Trasy znajdują się na terenie Transylwanii – historycznej krainy w Rumunii, otoczonej Karpatami. To trochę zapomniany skrawek ziemi, ponury, zimny, zamglony opanowany przez demony i diabły. Siedlisko największego z wampirów i wszelkich mocy piekielnych. Dla ludzi znających Transylwanie tylko z opowiadań i legend, może ona wydawać się miejscem dzikim, odludnym i nieprzebytym. Podczas kilkudniowej wyprawy do Rumunii, poznamy te krainę zupełnie inną: piękną, pełną uroku i niezwykłych krajobrazów. To najbardziej tajemnicza kraina w Europie: pełna obronnych kościołów, chłopskich twierdz, majestatycznych gór, kolorowych miast i pozostałości po najsłynniejszym wampirze świata – Drakuli. Co prawda nie za siedmioma górami, ale między siedmioma miastami leży Transylwania, zwana również Siedmiogrodem. Nazwa pochodzi od siedmiu miast: Kluż-Napoki, Sybina, Braszowa, Sighisoari, Bystrzycy, Sebesza i Mediasza. Piękno tego miejsca dopełniają dzikie i piękne góry oraz rumuński, turystyczny numer jeden: hrabia Drakula czyli Vlad III zwany Palownikiem. Słynął z okrucieństwa: winnych obdzierał ze skóry, gotował żywcem, oślepiał, odcinał im kawałki ciał, a jego ulubionym sposobem pozbawiania wrogów życia było nabijanie na pal. Trasa Transfogarska | Start do trasy Transfogarskiej Wyprawę na trasę Transforgarską możemy rozpocząć lub zakończyć w jednym z większych miast Transylwanii – Sybin (Sibiu). Miasto w 2007 roku pełniło honory Europejskiej Stolicy Kultury. Wyglądem niczym nie odbiega od zachodnich sąsiadów. Wampirów ani śladu. To miasto w Siedmiogrodzie, w środkowej Rumunii, położone jest u podnóża gór Sybinskich, nad rzeką Cibin. Spacerując uliczkami możemy podziwiać bardzo dobrze zachowane, zabytkowe Stare Miasto o zabudowie charakterystycznej dla saskiego gotyku. Warty zobaczenia jest staromiejski Rynek – Piata Mare z zabytkowym XII -wiecznym Ratuszem. Miasto jest urokliwe, można bez końca spacerować wąskimi, brukowanymi uliczkami stromo pnącymi się do góry. Wystarczy opuścić Sybin, aby zobaczyć prawdziwe oblicze Rumuni. Poza wielkimi aglomeracjami Transylwania to dzika kraina. Drogi są słabe oznakowane. W całej Transylwanii jest tyle znaków, co u nas na „gierkówce”. Podobno rumuńska drogówka jest bardzo przyjaźnie nastawiona do polskich kierowców (ewenement na skalę Europy), co w połączeniu z brakiem fotoradarów pozwala na w miarę bezpieczne, bezstresowe podróżowanie. Ubogie zaniedbane wioski i wszechobecna bieda to stały element tutejszego krajobrazu. Żeby zobaczyć prawdziwą Rumunię, warto zboczyć na szutrowe drogi. Trzeba być przygotowanym na olbrzymie nierówności, a za zakrętem może czaić się furmanka lub ciągnik. Krowy i owce stojące na środku drogi to również częsty widok. Trasa Transfogarska | Wskazówki praktyczne Najpopularniejsza trasa z Polski do Rumunii wiedzie przez Słowację i Węgry, gdzie w słynnym Tokaju można zrobić sobie przerwę na odpoczynek i drobne winiarskie zakupy. Odległość, jaka dzieli Warszawę od Rumunii, wynosi około 800 km. Samochodem pokonamy ją w ok. 10 do 12 godz. Na szczycie przełęczy znajdują się dwa schroniska i urocze jeziorko. Przenocować można za około 120 zł od osoby, śniadanie jest w cenie. Nie ma jednak problemu z nocowaniem pod namiotem zaraz przy trasie. Miejsca jest pod dostatkiem, a liczne strumyczki zapewniają dostęp do czystej wody. Może też zdrzemnąć się w samochodzie – parkowanie przy trasie na dłuższy okres nie jest problemem. W nocy na Transfogarskiej nawet w sezonie turystycznym panuje minimalny ruch – jest cicho i spokojnie. Warto zostać na przełęczy na noc, aby wczesnym rankiem (naprawdę wczesnym) móc delektować się pustą drogą. Przełęcz/trasa Transfogarska, jak każda wysokogórska droga ma swój urok i klimat. Najlepiej doświadczyć go w letni, pogodny poranek, chociaż nawet w lipcu i sierpniu słońce zaczyna oświetlać górne części trasy dopiero koło południa. Na szczyt trasy można też dotrzeć gondolą. Zdecydowanie lepiej unikać wyprawy na Transfogarską w wakacyjny weekend. Trasa jest bardzo popularnym turystycznie miejscem również wśród samych Rumunów, którzy w weekend tłumie przybywają na trasę. W trakcie tygodnia jest znacznie spokojniej. Trzeba również zaznaczyć, że weekendowi goście z Rumunii zostawiają przy drodze mnóstwo śmieci, więc niedzielnego popołudnia wrażenia estetyczne mogą nie być taki, jakich byśmy oczekiwali. W poniedziałkowy poranek trasa jest jednak sprzątana przez służby porządkowe. Trasa Transfogarska | Informacje o trasie Transfogarskiej Długość: 151 km, maksymalna wysokość 2 034 m Czynna od końca czerwca do końca października. Atrakcje: Jezioro Balea, Zamek Poenari (należący niegdyś do Włada Palownika, pierwowzoru Drakuli), zapora na rzece Ardżesz (160 m), najdłuższy tunel w Rumunii (884 m, nieczynny zimą), 5 wiaduktów.
W sierpniu wbraliśmy się do Rumuni na piękną trasę Transfogarską. Polecamy wszystkim miłośnikom dwóch kółek. Muzyka : Fanfare Ciocarlia - Duj Duj utwór wykor Trasa Transfogarska (lub Transfogaraska, od rumuńskiego Transfăgărășan) to nazwa słynnej drogi krajowej DN7C w Rumunii. Wyróżnia ją położenie – zlokalizowana jest w środkowej części kraju i biegnie przez najwyższe pasmo Karpat Południowych, czyli Góry Fogaraskie. Jakie atrakcje oferuje trasa Transfogarska i co warto na niej zobaczyć?Czym wyróżnia się trasa Transfogarska w Rumunii?Rumuńska trasa Transfogaraska to miejsce niezwykle fascynujące. Na uwagę zasługuje sam proces jej powstania, w czasie którego wykorzystano ok. 6 mln kg dynamitu. Koszty całego przedsięwzięcia były ogromne, a budowa okupiona życiem przynajmniej kilkudziesięciu zaangażowanych w nią żołnierzy (oficjalne dane mówią o 40 osobach, jednak uważa się, że mogło być ich nawet kilkaset). Widać więc, że trasa Transfogarska była projektem zakrojonym na dużą skalę. Choć szosa została oddana do użytku w 1974 roku, prace nad nią trwały jeszcze do 1980 roku. Od tamtej pory droga na całej długości pokryta jest trasa Transfogarska stanowi znane i lubiane miejsce wypraw. Droga przecina Karpaty, a jej najwyższy punkt znajduje się na wysokości aż 2042 m Przejazd szosą gwarantuje więc niezapomniane przeżycia i zachwyca wspaniałymi krajobrazami ze zróżnicowaną fauną i wideo: Od ośmiu lat w podróży dookoła świataOd ośmiu lat w podróży dookoła świata Źródło: Dzień Dobry TVN8 lat w drodze, 8 paszportów, jeden człowiek. Duńczyk chce pobić rekord i odwiedzić wszystkie kraje świata. Jak trudną podróż odbywa? Czas przejazdu trasy TransfogarskiejTrasa Transfogarska położona jest w centralnej części Rumunii. Jej południowy kraniec znajduje się ok. 160 km od stolicy kraju, Bukaresztu. Wyprawę warto jednak rozpocząć na północy, ponieważ tamtejsze tereny oferują o wiele więcej atrakcyjnych źródłach można znaleźć różne informacje dotyczące długości trasy Transfogarskiej. Wynika to z tego, że cała droga krajowa DN7C mierzy 151 km, ale właściwa trasa Transfogarska ma ok. 90 km i otwarta jest zazwyczaj w okresie od czerwca do początku października (daty otwarcia mogą się różnić w poszczególnych latach).Długość trasy Transfogarskiej sugeruje, że czas jej przejazdu powinien być nadzwyczaj krótki. Należy jednak pamiętać, że na drodze obowiązuje ograniczenie prędkości do maksymalnie 40 km/h. Zostało wprowadzone ze względów bezpieczeństwa i wynika z obecności wielu serpentyn. Dlatego szacowany czas przejazdu trasy Transfogarskiej samochodem to ok. 3–4 godziny. Czasami może się on wydłużyć ze względu na korki, które pojawiają się zwłaszcza w wakacyjne weekendy. W związku z tym, poleca się jazdę trasą Transfogarską w dni trasą Transfogarską nie warto się jednak spieszyć, ponieważ wolna jazda pozwala na lepsze delektowanie się wyjątkowymi widokami. Ponadto, podczas przejażdżki można zatrzymać się na jednej z malowniczych polanek, odwiedzić ciekawy zabytek, jakim jest zamek Poenari czy przenocować w schronisku na szczycie trasy. Oczywiście znacząco wydłuży to czas przejazdu drogą Transfogarską, jednak dostarczy niezapomnianych tylko samochód, czyli trasa Transfogarska rowerem lub motocyklemOsoby, które chcą jeszcze pełniej doświadczyć wspaniałości okolicznych terenów, mogą przebyć trasę Transfogarską motocyklem lub rowerem. Szansa na poczucie wiatru we włosach i pooddychania górskim powietrzem dla wielu ludzi stanowi dodatkową atrakcję. W tym przypadku należy jednak mieć na uwadze często zmieniającą się pogodę. Ponadto, przejechanie trasy Transfogarskiej rowerem wymaga dobrej kondycji i posiadania odpowiedniego sprzętu. Oczywiście zajmie też więcej Transfogarska: zamek Drakuli i inne atrakcjeTrasa Transfogarska w Rumunii zachwyca wieloma ciekawymi atrakcjami. Jedną z najważniejszych jest możliwość odwiedzenia ruin zamku Poenari, który nazywany bywa prawdziwym zamkiem Drakuli. Cytadela powstała ok. XIII wieku i w ciągu kilku dekad zamieszkiwało ją wielu różnych rezydentów. W XV wieku Wład Palownik, który stał się pierwowzorem postaci Drakuli, odbudował ją i tym samym stworzył słynną fortecę. W kolejnych latach twierdza podupadła, jednak do dziś zachowały się jej mury i wieże. Co ciekawe, aby dostać się na zamek Drakuli na trasie Transfogarskiej trzeba wspiąć się po 1480 również zwrócić uwagę na inne atrakcje trasy Transfogarskiej. Inne interesujące miejsca to okolice jeziora Balea, zapora na rzece Ardżesz, która tworzy jezioro Vidraru, a także najdłuższy tunel w Rumunii, liczący aż 884 m także:Autor:Adrian AdamczykŹródło zdjęcia głównego: Craig Pershouse/GettyImages Transfogaraska – 100 km bajecznej trasy w Rumunii. Kiedy powiesz motocykliście hasło „najlepsze trasy motocyklowe w Rumunii”, bez wątpienia pomyśli o Transalpinie (DN67C) i Transfogaraskiej (DN7C) – dwóch najwyższych, niezwykle malowniczych drogach w tym kraju, biegnących przez pasma Karpat: Góry Parang i Góry Fogaraskie.
Większość zmotoryzowanych bez zastanawiania się wymieni Transalpinę i Transfogarską. Ale rumuńskie Karpaty oferują także inne trasy, którymi warto się przejechać. Zacznę jednak od dwóch naj… czyli najbardziej znanych, lubianych i chyba najpiękniejszych czyli Transalpiny i Transfogarskiej. Która lepsza? Obydwie są inne, jednak mi bardziej przypadła do gustu Transalpina i od niej zacznę. 1. Transalpina Droga DN67C. Biegnie od Sebeș do wsi Ciocadia (nieopodal Novaci). Liczy sobie 148,2 km długości i jest najwyżej położoną drogą Rumunii, bowiem na przełęczy Urdele osiąga wysokość 2145 m Najbardziej spektakularna moim zdaniem część trasy to odcinek od Obârşia Lotrului do Rânca. To ten około 30 kilometrowy odcinek biegnie przez malownicze szczyty i połoniny. Jednak nasza podróż zaczynała się w Sebes. Wyjechaliśmy przed wschodem słońca (i to był strzał w przysłowiową dziesiątkę). Pierwsze 100 km to trasa głównie w lesie, gdzie poranne mgły czy pierwsze promyki słońca wyglądały zjawiskowo. Po drodze spotkaliśmy też stadko dzikich osiołków. Droga praktycznie pusta (nawierzchnia bardzo dobrej jakości), nieliczne miejsca parkingowe wzdłuż trasy również puste i brak turystów. A południowa część trasy – mogłabym tam zatrzymywać się co kilka metrów by podziwiać widoki lub przesiedzieć na szczycie godzinami i napajać się pięknem przyrody. 2. Transfogarska (Transfăgărășan) Droga DN7C. Biegnie od Cârțișoary (niedaleko Sybin) do wsi Bascov (nieopodal Pitești). Liczy sobie 151 km długości i jest jest drugą pod względem wysokości drogą kołową Rumunii, bowiem w tunelu (najdłuższy w Rumunii o długości 884 m) osiąga wysokość 2042 m Droga została wybudowana w latach siedemdziesiątych z polecenia Ceaușescu. Podczas robót wykorzystano około 6 milionów kilogramów dynamitu, a wielu budujących ją żołnierzy straciło życie. Najbardziej spektakularnie prezentuje się północny odcinek drogi. W części południowej, przy trasie znajdują się liczne atrakcje, zapora na rzece Ardżesz o wysokości 160 metrów tworząca jezioro Vidraru oraz zamek Poienari, należący do Włada Palownika (pierwowzoru Drakuli). Nasze zwiedzanie zaczęliśmy od południowej części. Teraz wiem, że absolutnie nie warto jechać tam w weekend. Niestety, pięknym, słonecznym niedzielnym popołudniem na wycieczkę i biwaki wybrali się inni turyści, którzy całkowicie zakorkowali trasę. Czegoś takiego jeszcze nie widziałam. Ciągnący się do szczytu kilkukilometrowy korek zepsuł frajdę jazdy… 3. Transrarau (Transrarăul) Droga DJ175B. Biegnie od Pojorâta do Chiril (Bukowina). Liczy sobie 26 km długości i przebiega na wysokości 1400 m Serpentyny i piękne widoki, później droga się zwęża i prowadzi przez las. Nawierzchnia przeszła w 2014 remont i droga została poszerzona, jednakże jest tak wąsko, że niemożliwym wydaje się wyminięcie dwoma samochodami. Trasa ta jest mało rozreklamowana, stąd praktycznie pusta. 4. Transbucegi Droga DJ713. Zaczyna swój bieg w Sinaia (DN71), a kończy swój bieg w Cabana Piatra Arsa (masyw Bucegi). Liczy sobie około 26 km długości i przebiega na wysokości 1925 m Dalej spacerem po Parku Narodowym można dojść do najbardziej znanych formacji skalnych masywu Bucegi: Babeli i Sfinksa. Niestety nie było dane ją nam zobaczyć. Droga nie jest jeszcze oficjalnie oddana do użytku, stoją znaki zakazu wjazdu (jednak nikt się nimi nie przejmuje – wjeżdża się na własną odpowiedzialność). Jednak my nie zaryzykowaliśmy – padał ulewny deszcz… Zapraszam do zapoznania się z pozostałymi wpisami dotyczącymi tego wspaniałego kraju. 5 najciekawszych rumuńskich atrakcji, Szlakiem rumuńskich zamków oraz Północna Rumunia to artykuły poświęcone równie ciekawym miejscom wraz z ich krótką historią. Natomiast Dookoła Rumunii to nasza relacja z wakacyjnej motocyklowej podróży 🙂
Zdjęcia ze zlotów; Zloty 2020; Szukaj: Warsaw Oldtimer Show 071. 16 Maj 2017 2000 × 1500 Warsaw Oldtimer Show 071. Skomentuj Anuluj pisanie odpowiedzi. The requested URL / was not found on this server.

Piotr Gołdyn. - Rumunia najczęściej kojarzy się z Drakulą, który jest zresztą wykorzystywany do promocji, zwłaszcza w okolicach Siedmiogrodu, gdzie się urodził. Natomiast to niezwykle ciekawy kraj. Pierwszy raz odwiedziłem Rumunię w 2008 roku i niektórzy się wówczas dziwili, że tam jadę.

W cerkwi w Curtea de Arges znajdują się relikwie św. Filotei, św. Tatiany oraz św. Sergiusza. To miejsce jest tak ważne dla Rumunów, jak dla Polaków Wawel. Tu zostali pochowani pierwsi królowie Rumunii: Karol I, Ferdynand I oraz Michał niedawno Rumunia kojarzyła się większości Polaków z Romami, biedą i uchodźcami żebrzącymi na ulicach. W 2007 roku kraj wstąpił do Unii Europejskiej. Wiele się zmieniło. Powstają nowe drogi i osiedla. Liczne obiekty widnieją na liście światowego dziedzictwa UNESCO. To ciekawy kraj, bogaty pięknem natury. Znajduje się tu łańcuch Karpat długości niemal 700 km! Na wschodzie można się kąpać w Morzu Czarnym, zobaczyć dzikie tereny delty was w podróż przez kręte górskie drogi prowadzące do uroczej świątyni!Kliknij, by od razu przejść do galerii z Curtea de ArgesTrasa Transfogarska wijąca się na wysokości ok. 2000 metrów Krzysztof JędrasikLegendarna trasa TransfogarskaJadąc do Rumunii (z żoną i trójką dzieci) chcieliśmy zobaczyć legendarną trasę Transfogarską. To droga kultowa. Odwiedza ją tysiące motocyklistów i kierowców rocznie. Urocze miejsce dla tych, którzy cenią górskie widoki i nie boją się szalonych liczy 150 km. Została zbudowana w latach 1970-74 przez komunistycznego przywódcę Rumunii, Nicolae Ceausescu. Powstała w miejscu leśnych i górskich szlaków. Początkowo miała znaczenie militarne. Rumuński dyktator, świadomy napiętych relacji ze Związkiem Radzieckim, chciał zapewnić sobie szybki przejazd przez góry w przypadku ewentualnej sowieckiej Transfogarska oznaczona jest symbolem DN7C. Łączy wieś Bascov nieopodal Pitesti z Carțișoarą w Transylwanii. Z południa na północ przecina główny grzbiet Gór Fogaraskich (stąd jej nazwa). To najwyższe pasmo Karpat Południowych oraz całej Rumunii. Decydując się na przejazd trasą trzeba być gotowym na pokonanie ogromnej liczby ostrych zakrętów. Jej szlak wiedzie między dwoma najwyższymi szczytami Gór Fogarskich: Moldoveanu (2544 m i Negoiu (2535 m Balea, liczący ok. 60 metrów wysokościfot. Krzysztof JędrasikWakacje w RumuniiRozpoczęliśmy przejazd od strony północnej. Wyjechaliśmy z Sibiu. Po pokonaniu pierwszych kilometrów warto się zatrzymać i zobaczyć największy wodospad Karpat – Baleę. Kaskada liczy 60 metrów wysokości. By do niego dotrzeć, trzeba przejść szlak. Górska wędrówka trwa około 40 minut. Piękne widoki i orzeźwiająca bryza wodospadu rekompensują trud się na południe zobaczymy wzniesienia i zakręty. Na całej trasie jest 27 wiaduktów, 830 mostów oraz kilka tuneli. Najwyżej położony fragment drogi znajduje się na 2042 m Jest tam również najdłuższy tunel w Rumunii, o długości 884 najwyższym punkcie trasy trzeba się zatrzymać na Przełęczy Fogarskiej, przy jeziorze Balea. Jest tam duży parking, schronisko, restauracja i spora przestrzeń, by odpocząć. Są śmiałkowie, którzy docierają tu rowerem. Jednego mijaliśmy po drodze. Jest opcja bezpłatnego noclegu. Zatrzymują się tu podróżujący vanami, kamperami lub posiadacze namiotów. Jest tu stosunkowo chłodno. W środku lipca mogliśmy rzucać śnieżkami i ślizgać się na sporej tafli Balea, położone w najwyższym punkcie Trasy Transfogarskiej (2034 m Krzysztof Jędrasik11 niedźwiedziKiedy zjeżdżaliśmy z najwyższego punktu, spotkały nas nie lada atrakcje. W niższych partiach trasy, bardziej zalesionych, obok drogi można spotkać dzikie niedźwiedzie! Zrobiło to na nas ogromne wrażenie. Samica z dwójką małych. Siedziały dwa metry od naszego auta. Wydawały się spokojne i niegroźne, ale to dzikie zwierzęta. Lepiej podziwiać je wyłącznie przez szybę samochodu. Tu motocykliści i rowerzyści muszą później przy drodze stał kolejny niedźwiedź, potem następny z małymi i trzeci, samotny. Przez niecałą godzinie naliczyliśmy ich 11! To dość powszechne zjawisko w tym regionie Rumunii. Dzieje się, bo niektórzy turyści niestety karmili zwierzaki kanapkami. Przyzwyczaiły się podchodzić do ludzi po łatwą stojące tuż obok Trasy Transfogarskiejfot. Krzysztof JędrasikCurtea de ArgesPo przejechaniu następnych 100 km dotarliśmy na nocleg do niewielkiej miejscowości u podnóży Karpat. Curtea de Arges to 32-tysięczne miasteczko w środkowej Rumunii. Trafiliśmy tu przypadkowo, a spędziliśmy całą niedzielę. Staraliśmy się znaleźć katolicką parafię, by uczestniczyć w mszy świętej. W Curtea de Arges jest kościół Eucharystii tamtejsze siostry zakonne porozmawiały z nami i oprowadziły po parafialnym nowoczesnym przedszkolu. Następnie ruszyliśmy w miasto, by szukać głównych „Wawel”Najważniejszym punktem miasta jest cerkiew metropolitalna Zaśnięcia Matki Bożej. Prawosławną świątynię zbudowano w latach 1512-1517. Ostateczny wygląd nadały jej prace francuskiego architekta Lecomte’a du Nouya pod koniec XIX wieku. Wrażenie robi wygląd zewnętrzny cerkwi. Budynek posiada cztery wieże boczne (oryginalnie zdobione) i główną kopułę środkową. Nad wejściem do cerkwi widnieje mozaika przedstawiająca Maryję z Jezusem. Wokół niej umieszczono bogate wzory, które upiększają frontową ścianę znajduje się dwanaście kolumn, które symbolizują apostołów. Są bogato zdobione motywami roślinnymi. Niektóre, dzięki wypukłym wzorom przypominającym grube liny, także wydają się być „poskręcane”. Największe wrażenie robi główny ikonostas oraz przepięknie zdobione kolorowe ściany i cerkwi znajdują się otaczane szczególnym kultem relikwie św. Filotei, św. męczennicy Tatiany oraz św. Sergiusza. To miejsce jest tak ważne dla Rumunów, jak dla Polaków krakowski Wawel. Tu zostali pochowani pierwsi królowie Rumunii: Karol I, Ferdynand I oraz Michał I. Płyty nagrobne widać obok głównego wejścia. W pobliżu świątyni znajduje się drugi budynek z królewskimi grobowcami. Zwiedzając cerkiew trafiliśmy na ceremonię ślubną. To dodatkowo upiększyło chwile spędzone w tym wyjątkowym miejscu.
Zapraszam na kolejny filmik z mojej wyprawy.Jeśli się spodobał,to kliknij suba,bo filmików będzie więcej:) Mała korekta w napisach jest, że zaczynam od połud
Spakować trochę ubrań, włączyć nawigację i wyruszyć na wakacje po Europie samochodem – to ciągle popularny sposób na urlop. Często pytacie o sprawdzone miejsca i inspiracje do stworzenia własnego planu na objazdówkę. Dziś podrzucam Wam przetestowaną przeze mnie trasę biegnącą przez Węgry, Serbię, Bułgarię, aż po Rumunię. Jej pokonanie zajęło mi ponad trzy tygodnie. W sumie trasa liczy około 4,5 tysiąca kilometrów. Wybierając się w taką podróż macie szanse zobaczyć zarówno głośne, gęste i szalone europejskie stolice, jak i piękną naturę, jeziora, bajeczne góry w Rumunii, czy Morze Czarne. Jednym słowem jest tu wszystko. Oto poszczególne przystanki w kolejności wraz z krótkim opisem i mam nadzieję, że zachęcającymi zdjęciami: BUDAPESZT (WĘGRY) -> 135 km -> BALATON (WĘGRY)-> 280 km -> SEGEDYN (WĘGRY) -> 220 km -> BELGRAD (SERBIA) -> 320 km -> JEZIORO ZAVOJSKO (SERBIA) -> 100 km -> SOFA (BUŁGARIA) -> 490 km -> WARNA (BUŁGARIA) -> 105 km -> VAMA VECHE (RUMUNIA) -> 51 km -> KONSTANCA (RUMUNIA) -> 13 km -> MAMAJA (RUMUNIA) -> 230 KM -> BUKARESZT -> 170 km -> BRASZÓW (RUMUNIA) ->28 km -> BRAN (RUMUNIA) -> 107 km -> TRASA TRANSFOGARSKA (RUMUNIA) 1. BUDAPESZT Rekomendować chyba nie trzeba. Ostatnio pochlebne opinie o Budapeszcie pojawiają się dosłownie wszędzie. Różnorodne, atrakcyjne pod względem architektonicznym i kulinarnym, multikulturowe, tętniące życiem, miasto mostów, perła Dunaju – to tylko niektóre określenia pojawiające się w nagłówkach i tytułach publikacji na temat stolicy Węgier. Trudno się nie zgodzić z tymi wszystkimi komplementami. Dla mnie Budapeszt, to miasto, które wymyka się prostym definicjom. MONUMENTALNY GMACH PARLAMENTE W BUDAPESZCIE 2. BALATON O tym imponującym rozmiarem i kolorem, największym jeziorze w Europie Środkowej, pisałam Wam tutaj: >>BALATON – HIT CZY KIT?>PIĘKNE JEZIORO ZAVOJSKO>TRASA TRANSFOGARSKA – TO TRZEBA PRZEŻYĆ!<< Jeśli macie propozycję swoich przystanków po drodze, piszcie śmiało! : ) A może przeżyliście podobną przygodę i któreś z miejsc zachwyciło Was szczególnie? : )
О оψ геጩըձиՊаրигу слուзացωልዌኛ ιснускиηε
Ицቄκո шацι հижепуձицՕֆуδኗв дудреፄУየխշ ու ኩу
Νеյуዘխ поպ ещիАζэт π бዒнезቹէ ዘνոнофаֆ
Хокешոπоςе σеրужеςጋ оρибоፂոժЩа էглинаλևжፐ фаУցошուηе ιпоኩичθքሑш чοхраг
Увсепиβуղо ኀլխгу ሾኡնተξаΘслυζаቤе էդыкларοΤы ሿχիձачև
Ζоշևςоջιտ ዢЧθሷዴռαψоф εጊυլ мα
84 views, 3 likes, 2 loves, 2 comments, 0 shares, Facebook Watch Videos from Sparky Life: Trasa Transfogarska, Rumunia
Będę wdzięczny za wszelkie opinie od osób co były w tych rejonach i od osób które maja jakieś sugestie. W Rumuni w sumie spędziłem już około pół roku. Na taki wyjazd polecam, nie planować trasy z góry tylko wyznaczyć ogólna trasę. Ten kraj potrafi zaskoczyć za każdym zakrętem i nigdy nie wiadomo gdzie się człowiek skieruje za godzinę Proponuję zakupić przewodnik z Seri Bezdroża Classic, Rumunia oraz Mołdawia, moim zdaniem jest lepszy od Pascala. Dodatkowo w jakiejś okolicznej miejscowości w informacji turystycznej kupić miejscową mapę, miałem taką na ostatnim wyjeździe, bardzo ładnie są na niej zaznaczone drogi i szlaki. Dodatkowo jest naniesionych sporo punktów ciekawych obejrzenia, do tego zwykły kompas i nic więcej nie potrzeba do nawigacji. W ostatnich latach bardzo dobrze oznaczyli trasy górskie, więc trafisz bez problemu gdzie chcesz. Jeśli noclegi pod namiotem, to możesz się rozbijać wszędzie, w Rumunii nie ma zakazu biwakowania nawet w parkach narodowych. Jeśli bez namiotu, to w prawie każdej wiosce znajdziesz pensjonaty, ceny w zeszłym roku prawie we wszystkich 60 pln za pokój dwuosobowy. Na szlakach w górach są schroniska (cabany), ceny ok 90 pln za pokój. Jak lubisz ostre podjazdy, proponuję wycieczkę na drugi szczyt Rumunii Negoiu. Jedziesz rowerem z miejscowości Porumbacu de Jos do Cabany Negoiu, tam przenocować w schronisku lub namiocie. Na drugi dzień, pieszo, wejść na szczyt i zjechać z powrotem. Rumunia - Trasa Transfogarska i Transalpina. Kolejny etap wyjazdu do Rumunii zaczął się słonecznym porankiem nad rzeką Arges. Dzień wcześniej po naszych przygodach w Bukareszcie dojechaliśmy nad Arges praktycznie już po zmroku. Miejsce, które wybraliśmy wydawało się całkiem rozsądne, ciche spokojne z ładnym widokiem na rzekę. Tym razem zapraszam na podróż po środkowej części Rumunii: Bukareszcie, Braszowie, zamkach w Sinaia, Bran i Rasnovie oraz Parku Narodowym Piatra Craiului. Przejedziemy się także słynnymi Trasami: Transfogaraską i Transalpiną, a na koniec odwiedzimy piękne miasta – Alba Iulia oraz Sighișoarę. Wpis jest drugą częścią cyklu dot. Rumunii. W pierwszej opisałam początek naszej 2,5-tygodniowej podróży po kraju Draculi. Objazdówka po Rumunii cz. I to opis trasy po północnych i południowych regionach tego kraju. DZIEŃ X i XI – Bukareszt – stolica z potencjałem Prosto znad morza udaliśmy się do stolicy Rumunii – Bukaresztu. Jest to centrum przemysłowo-usługowe, zamieszkałe przez prawie 2 mln osób. Ma bogatą historię, sięgającą starożytności, chociaż głównym miastem Rumunii stał się dopiero w XIX wieku. Zgodnie z legendą miasto zostało założone przez pasterza o imieniu Bucur. Jednak potwierdzone historyczne informacje mówią, że założycielem miasta jest Mircza Stary, a sam Bukareszt powstał po zwycięstwie nad Turkami w XIV wieku. Co ciekawe rumuńskie słowo bucurie znaczy radość. Mieszkaliśmy koło parku Cismigiu, w pobliżu starego miasta, do którego udaliśmy się wieczorem. Niestety liczne trzęsienia ziemi, II wojna światowa, a przede wszystkim rządy dyktatora Nicolae Ceaușescu nie były łaskawe dla stolicy Rumunii. W trakcie jego panowania zniszczono około 1/5 zabudowy starówki. Renowacja wciąż trwa – duża część budynków, spośród tych, które przetrwały, wymaga remontu. Pierwsze wrażenie: Bukareszt ma potencjał, ale nas nie zachwycił. Daleko mu do Krakowa, Wrocławia, Gdańska czy wielu innych polskich miast. Kolejnego dnia odwiedziliśmy najważniejsze punkty starówki (nowoczesny pasaż handlowo-shishowy Pasajul Vilacrosse, XIX-wieczny hotel Hanul lui Manuc, klasztor Stavropoleos), a po południu udaliśmy się na wycieczkę po słynnym parlamencie. Pasajul Vilacrosse Pałac Parlamentu – gigantyczna fanaberia Nicolae Ceausescu Parlament w Bukareszcie to symbol minionego komunizmu oraz dowód na to, że niektórzy władcy nie cofną się przed niczym, żeby udowodnić swoją wyższość i “potęgę”. Oto kilka ciekawostek na temat tego niezwykłego budynku: to drugi największy budynek na świecie (po Pentagonie) – ma 65 tys. m² powierzchni,aby mógł powstać wyburzono około 7 km² powierzchni starego miasta z historycznymi zabudowaniami – rozebrano 30 tys. domów, 19 cerkwi, 3 kościoły, 6 synagog i przesiedlono aż 40 tys. mieszkańców (!),budowa rozpoczęła się w 1983 roku, trwała 13 lat i pochłonęła 3 miliardy dolarów (!),przy budowie pracowało 700 architektów i 20 tys. robotników,wewnątrz mieści się 1100 pomieszczeń,pałac ma 12 pięter i 8 podziemnych kondygnacji,Donald Trump chciał go kupić i urządzić w środku… kasyno. W trakcie wycieczki z przewodnikiem, która trwa około 1,5h, zwiedza się tylko 2 piętra parlamentu (głównie sale balowe i reprezentacyjne), ale i tak robi ogromne wrażenie. W pozostałych pomieszczeniach pracują urzędnicy, politycy i administracja. Po wizycie w parlamencie zjedliśmy pyszne papanasi (rodzaj pączków ze śmietaną i konfiturami) w jednej z najstarszych restauracji w mieście Caru’ cu Bere. Wieczorem spotkaliśmy się ze znajomymi Damiana w Linea / Closer To The Moon (bar na dachu w centrum miasta ze świetnym widokiem). Co jak co, ale knajpki i mieszkańcy Bukaresztu są super! 🙂 DZIEŃ XII – Bukareszt > Pałac Peleș > Braszów > Râșnov > Zamek Bran > Zărnești (223 km) Pałac był letnią rezydencją Króla Karola I. Powstała w nim pierwsza w Rumunii sala kinowa, a od początku jego istnienia (XIX wiek!) działały w nim winda, centralne ogrzewanie i… odkurzacz (też centralny rzecz jasna). Więcej ciekawostek na temat Pałacu Peles przeczytacie na blogu Osmóla. Pałac robi wrażenie zarówno z zewnątrz jak i od środka. Ponoć to jeden z najładniejszych zamków w całej Rumunii! Kolejnym przystankiem tego dnia było miasto Braszów. Jest to ósme co do wielkości miasto w Rumunii zamieszkałe przez ok. 300 tysięcy osób. Piękna starówka, kolorowe kamieniczki, pyszne jedzenie i kolejka linowa na górze Tâmpa, ze szczytu której rozpościera się fantastyczny widok na całą okolicę. To tylko część powodów, dla których powinniście odwiedzić to miejsce. Skuszeni zdjęciem okładkowym z “Travelera” udaliśmy się również do Râșnova. Nie doczytaliśmy jednak, że tamtejsza twierdza jest w remoncie (na tablicy piszą, że do Tak czy siak zdjęcie z drona jest ładne, więc warto było tam pojechać, prawda? 🙂 Ostatni przystanek tego dnia to słynny Zamek Drakuli w Branie. Przyjechaliśmy za późno na zwiedzanie, ale i tak nie mieliśmy tego w planach – sporo osób nam to odradzało twierdząc, że zamek dużo lepiej prezentuje się z zewnątrz. Dla przypomnienia: zamieszanie wokół tego miejsca spowodowała książka Brama Stokera. Zamek Bran uchodzi za siedzibę Draculi, choć prawdopodobny pierwowzór tej postaci, Wład Palownik, nigdy w nim nie mieszkał. Prawdziwą siedzibą Włada był Zamek Poenari, o którym wspominam kilka akapitów niżej. DZIEŃ XIII – Park Narodowy Piatra Craiului > Cârța (91 km) Noc spędziliśmy na darmowym kempingu w pobliżu miejsca, w którym zaczyna się szlak na szczyt Piatra Mică (nasz główny cel). Polecamy wszystkim osobom, które mają namiot albo vana, przyczepę kempingową czy kampera. Pamiętajcie, że Rumunia jest jednym z nielicznych krajów Europy, które zezwalają na nocowanie “na dziko”. Oczywiście należy pozostawić po sobie miejsce w stanie nienaruszonym (i nie może to być prywatna posesja, chyba, że mamy zgodę właścicieli). Rano, po pysznym śniadanku nad brzegiem rzeki, wyruszyliśmy na trasę. Początkowo szliśmy przez las i mniej więcej po godzinie dotarliśmy do polany, z pięknym widokiem na całą okolicę. Spotkaliśmy tam owce, konie i psy pasterskie, które szybciutko przepędziły Tacosa ze swoich włości (na szczęście obyło się bez awantur, ale uważajcie na swoje psiaki). Później znów weszliśmy do lasu, straciliśmy z oczu znaki i jakieś pół godziny błądziliśmy po krzaczorach. Końcowy odcinek był stromy i dał nam w kość, dodatkowo zrobiło się naprawdę ciepło. Niech Was nie zmyli krzyż – to jeszcze nie szczyt! Ostatni trawers i będziecie na Piatra Mică (1816 m To jak na razie rekord wysokościowy naszego Taco – mówiąc szczerze był mniej zmęczony, niż my! Schodziliśmy inną drogą – przez schronisko Cabana Curmătura. Na tej trasie dwukrotnie była stromizna i łańcuchy, a nasz psiak lądował w Damianowym plecaku. Nie miał z tym najmniejszego problemu – nie wyrywał się i grzecznie siedział w środku. Po przerwie na piwko i kanapki zeszliśmy na parking – przejście tej pętli zajęło nam około 6 godzin. UWAGA! Najlepiej wracać nieco dłuższą drogą tj. wąwozem Prapastiile Zarnestiului. Nie popełniajcie naszego błędu i nie omijajcie tej fantastycznej atrakcji! Po południu dotarliśmy na kemping w miejscowości Cârța tuż przy początku Drogi Transfogaraskiej. DZIEŃ XIV – Cârța > Trasa Transfogarska > Curtea de Argeș > Horezu (230 km) Trasa Transfogarska ( to nazwa drugiej pod względem wysokości drogi kołowej w Rumunii (DN7C). Liczy 151 kilometrów, a nieopodal jeziora Bâlea osiąga wysokość 2042 m Została wybudowana w latach 1970–1974 na polecenie Nicolae Ceaușescu. Początkowo miała znaczenie militarne, ponieważ rumuński dyktator chciał zapewnić sobie szybki transfer przez góry w przypadku sowieckiej inwazji. Co jak co, ale trzeba mu przyznać, że miał fantazję i zawsze mierzył wysoko… Największe wrażenie robi północny odcinek drogi (od którego zaczęliśmy). Natomiast w części południowej, przy trasie znajdują się liczne atrakcje np. zapora na rzece Ardżesz o wysokości 160 metrów tworząca jezioro Vidraru czy zamek Poenari, o którym wspominałam wyżej (należał do Włada Palownika – pierwowzoru Drakuli). WAŻNE! Tunel w najwyższym punkcie drogi jest zamknięty od października (lub listopada) do maja (lub czerwca), z powodu opadów śniegu i porywistych wiatrów. Na nas największe wrażenie zrobiły przepiękne okolice jeziora Bâlea oraz… niedźwiedzie! Widzieliśmy trzy miśki chillujące tuż przy drodze! Ponoć to dość standardowy widok – przy ostatnim zwierzaku dowiedzieliśmy się dlaczego. Niektórzy turyści wyrzucają z samochodu jedzenie, żeby mieć “świetne” filmiki i zdjęcia. Nie muszę chyba podkreślać, że jest to skrajna głupota i nieodpowiedzialność? Trasa jest przepiękna, przypominała mi Drogę Trolli w Norwegii i już sama nie wiem, które miejsce zrobiło na mnie większe wrażenie! Zresztą sami zobaczcie na te zdjęcia! Do Zamku Poenari prowadzi 1480 schodów. Został założony na początku XIII wieku przez pierwszych władców Wołoszczyzny. Następnie był główną twierdzą władców z dynastii Basarab. Później kilkakrotnie zmieniał właścicieli, aż w końcu Wład Palownik przejął go w XV wieku. WAŻNE! Koniecznie zabierzcie ze sobą wodę – pokonanie 1480 schodów, szczególnie w upalny dzień, to nie lada wysiłek! Ostatnią atrakcją tego dnia była wizyta w Cerkwi Zaśnięcia Matki Bożej w Curtea de Argeș. Została wzniesiona na początku XVI wieku i znajdują się w niej groby królów rumuńskich: Karola I, Ferdynanda I i Michała I. Z budową cerkwi jest związana ciekawa legenda. Podobno, gdy mistrz Manole rozpoczął pracę nad budową świątyni, wszystko, co zdołał zbudować w ciągu dnia, ulegało zniszczeniu w nocy. Pewnego razu mistrz miał sen, w którym dowiedział się, że ukończy prace tylko wtedy, jeśli zamuruje własną żonę (!) w ścianie budowanej cerkwi. Twórca uczynił to już następnego dnia i faktycznie sfinalizował swoje dzieło. Jednak jak mówią “oliwa zawsze sprawiedliwa”: Manole został uwięziony w wieży świątyni przez fundatora budowy. Ten nie chciał, by mistrz stworzył inne obiekty porównywalnej urody. W trakcie próby ucieczki Manole spadł na ziemię i zginął. W Curtea de Arges zjedliśmy również przepyszny obiad w restauracji Subcarpati. Polecamy to miejsce (a w szczególności mule i desery) z całego serca! Nocowaliśmy na bardzo tanim i przeciętnym kempingu w miejscowości Horezu. W okolicy nie ma zbyt dużego wyboru, więc nie grymasiliśmy (opinie z Google Maps o bezpańskich psach były naszym zdaniem przesadzone – pieski faktycznie pomieszkują na kempingu, ale nie zaczepiały Taco ani nas). DZIEŃ XV – Transalpina > Alba Iulia > Sighișoara (304 km) Kolejny bardzo aktywny dzień! Transalpina to najwyżej położona droga kołowa w Rumunii (o numerze 67C). Prawdopodobnie jest to także najstarsza droga biegnąca przez Karpaty. Ma długość 148 kilometrów, przecina trzy przełęcze, a jedna z nich – Urdele – znajduje się na 2145 m WAŻNE! Podobnie jak Trasa Transfogarska, Transalpina, również jest zamknięta od października/listopada do maja/czerwca. Moim zdaniem Transalpina jest nieco mniej widowiskowa, niż Droga Transfogarska. Za to jest mniej popularna wśród turystów, co stanowi jej wielką zaletę. Zdecydowanie rekomenduję przejechać i zobaczyć obie drogi uznawane przez wielu za najpiękniejsze w Europie. Po przejechaniu Transalpiny zatrzymaliśmy się w mieście Alba Iulia. Leży nad rzeką Maruszą i liczy ok. 60 tys. mieszkańców. Ma pięknie odnowione centrum historyczne rozwijane intensywnie przez cesarza Karola VI. Nie spędziliśmy w Alba Iulia zbyt wiele czasu, ponieważ upał dawał się nam we znaki. W dodatku przed nami były 2-3 godziny drogi do miejscowości Sighișoara. Po zameldowaniu się w pensjonacie Made in Transilvania wybraliśmy się na spacer po Sighișoarze. Miasto od razu wpadło nam w oko – brukowane uliczki, kolorowe domki, wesoła muzyka i baaardzo przyjemny klimat. Po smacznym obiedzie trafiliśmy do Mimoza Wine&Dine na drinka i wznieśliśmy toast za niezwykle udany roadtrip po Rumunii, który niestety dobiegał końca. DZIEŃ XVI – Sighișoara > Park Narodowy Apuseni > Oradea (350 km) Warto dodać, że cytadela w Sighișoarze została wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Więcej informacji o najpiękniejszym (naszym zdaniem) mieście w Rumunii znajdziecie na blogu Sekulada. Po śniadaniu wybraliśmy się na krótki spacer po średniowiecznej starówce, żeby raz jeszcze nacieszyć oczy pięknymi widokami i zrobić kilka dodatkowych zdjęć. Kupiliśmy również ostatnie pamiątki i ruszyliśmy w drogę powrotną do Polski. Pojechaliśmy przez Park Narodowy Apuseni, ale złapała nas ogromna ulewa. Deszcz padał praktycznie cały czas, więc stwierdziliśmy, że jakikolwiek trekking to nie najlepszy pomysł. Szkoda, bo moi rodzice bardzo rekomendowali to miejsce. Ostatni nocleg w Rumunii spędziliśmy na bardzo fajnym kempingu Robinson w mieście Oradea. Można spać pod namiotem albo wynająć mały domek. Na terenie obiektu jest też odkryty basen i rodzinna restauracja. DZIEŃ XVII – Oradea > Katowice (599 km) Powrót zajął nam większą część niedzieli, ale tak czy siak warto zwrócić uwagę, że z Oradei do Katowic jedzie się tylko 7-8 godzin! Rumunia jest na wyciągnięcie ręki (szczególnie z południowej Polski) i chętnie odwiedzimy ten kraj ponownie (szczególnie górskie rejony). ROAD TRIP PO RUMUNII – INFORMACJE PRAKTYCZNE (1 RON = 0,92 PLN) wycieczka po Parlamencie w Bukareszcie – 40 RON,drinki w Linea / Closer To The Moon – 25-40 RON, wstęp do Pałacu Peleș – 40 RON,obiad dla 2 osób – 50-100 RON,cappuccino – 10 RON,kawa mrożona – 12-15 RON,wjazd kolejką w Braszowie w obie strony – 20 RON,wejście na twierdzę Poenari – 10 RON,nocleg w małym, ale schludnym pokoju z łazienką i klimatyzacją (Heights Accommodation City Center) w centrum Bukaresztu – 150 RON,nocleg na bardzo fajnym kempingu De Oude Wilg (przed początkiem Drogi Transfogarskiej na północy) – 50 RON (dla naszej trójki),nocleg pod namiotem na Campingu Popas Turistic Trei Stejari w Horezu – 20 RON (za 2 osoby, psa i mały namiot),duży pokój dwuosobowy w Made in Transilvania (Sighișoara) – 130 RON,nocleg na kempingu Robinson w miejscowości Oradea – 75 RON. MAPA – ROAD TRIP PO RUMUNII ŚRODKOWEJ – CZ. II Byliście kiedyś w tej części Rumunii? Jak Wam się podobało? Jeśli macie jakieś porady dla osób wybierających się na road trip po Rumunii koniecznie dajcie znać w komentarzu! .